Strona:Respha.pdf/91

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


wycierpiałyśmy od tamtej Maryny, co była przed tobą — tak a złośnica — i we wszystkiem stronę starej trzymała — i teraz pewnie znów taka sam a nastanie; nie dość tego, co ucierpimy od starej, to jeszcze i od służącej. A ty byś nas pożałowała“. — „Mnie w as bardzo żal, moje dziewczyny, — powiada na to Kasia — i jednej chwili bym was ztąd wyciągła, ale że tego nie mogę, to i swojej duszy tu przy w as gubić nie mogę“. Tak mówi, ale się zadumała. Siedzi, siedzi, duma i powiada tak: „Jak Pan Jezus nie dopuści, to nic mi się nie stanie. Zostanę, gdy mi jedno przyrzeczecie“. — Powiadamy — dobrze. — „A to — że codzień jak stara wyjdzie i nikogo nie będzie, to przyjdziecie tu do kuchni i zmówimy razem pacierz“. Powiadamy — dobrze, ale ja jeszcze mówię tak: „A co tam wart nasz pacierz“! A Kasia: „Cicho, — kto może wiedzieć co wart twój pacierz. Może więcej niż mój“. — Więc na tem stanęło i ona została. Stara jej nie lubi. Nie daje jej wieczorem światła do kuchni, żeby nie miała przy czem czytać; my jej dajemy ogarki. Przylepi sobie na stole i czyta albo śpiewa z książki. Tylko śpiewać nie umie — to ja jej zawsze melodję poddaję.
— A ty znasz te pieśni? pytam.
— Znam, jeszcze z domu.
— A starej niem a teraz?