Strona:Respha.pdf/66

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Nic nie rzekła, ręką tylko machnęła żeby szedł sobie. Wyszedł, ale za chwilę już dwu ryżych było.
— Gospodyni, wy nam krowę sprzedacie, bo tak powiedział gospodarz. On nam powiedział, żeby my za nią zapłacili wam pięćdziesiąt rubli. Nie macie się co spierać bo to już targ skończony.
Szarpnęła się, żeby ich wypędzić, ale naraz coś do miejsca ją przykuło. Głowę przychyla do kołyski, słucha a cała krew jej uszła z lica. Dziko zamachała rękoma.
— Idźta, idźta ludzie, idźta precz!
— Już pójdziemy, już zaraz pójdziemy, gospodyni, tylko weźcie od nas te pieniądze. No, już weźta przecie... Ot, patrzajcie — gospodyni — my kładziem je tu, tu.
Coś wsunęli pod poduszkę.
I poszli — krowę z sobą powiedli.
Wpada chłop na odwieczerz, a ludzie mu już na drodze powiedzieli — że baba krowę sprzedała. Trząsł się, jak liść osiczyny.
— Gdzie krowa? huknął od progu.
A ona palec na usta swe kładzie, cichość jemu nakazuje.
— Gdzie krowa — suko ty zaprzepaszczona — gdzie pieniądze?