Strona:Respha.pdf/53

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


— Daj syny.
W zdławionym gardle zacharczał jej głos:
— Przysiągł Dawid, że nietknięci będą. Pytajcie króla.
— Król je wydał, głupia niewiasto — wrzaśli. Za zbrodnie twego Saula wydani są by lud nie był wygubiony. Pan żąda z nich ofiary.
Obalili ją. Przeszli po niej. Porwali młodzieńców, związali bijąc i wykręcając im dłonie, niecierpliwi chwili gdy krew popłynie. I ponieśli ich do Gabaa, dokąd przywiedziono i pięciu wnuków saulowych, synów Meroby. Do Gabaa — Saula, gdzie ojciec i dziad tych siedmiu chodził w koronie!
Śród skał, za miastem, umęczono ich i drgające w bólach konania ciała zawieszono na siedmiu słupach „na górze, przed Panem“.
By Pan widział i ulitował się nad ludem.
„I umarli oni siedmiu pospołu“, a było to na początku czasu, kiedy zazwyczaj żniwo się poczynało jęczmionów, lecz teraz żąć nie było co.
Rozchodząc się patrzył lud na niebo czy już nie nadciągają chmury deszczowe, bo wargi mieli spiekłe, a krew ich nie orzeźwiła.
I za ludem odeszło stąd do swej otchłani cicho stąpając widmo nieszczęścia bo wypełniła się ta przyszłość, w którą ongi zapatrzyły się jego zimne, nieruchome o czy...