Strona:Respha.pdf/47

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


piasek lub uginała się pod ręką miękka glina. Stąd szczególne sprzeczności.
Odważny do zuchwalstwa, lecz nie do pogardy śmierci jak Jonatan i Saul, z wielu stron dawał przystęp trwodze. Zwycięzca Goliata tak się bał króla Achisa, u którego szukał schronienia, że udał szalonego „i puszczał śliny na brodę swoją“ — on, już pomazany na króla! Bał się ludu i łoskotu jego wzburzonej fali. Gdy płakał nad zwłokami miłego mu, choć wiarołomnego syna, przestrzeżono go że to się nie podoba ludowi, który w obronie króla przeciw synowi temu mężnie się potykał.
— Wstań, wynijdź a mów łagodnie do sług swoich, — rzekł doń Joab — boć przez Pana przysięgam, że gdy nie wynijdziesz, nie zostanie żaden z tobą tej nocy, a będzie ci to gorzej, niźli wszystkie zło, którekolwiek na cię przychodziło od młodości twojej aż dotąd.
Wstał tedy król i siadł w bramie i przyjemne uczynił dla ludu oblicze, choć płacz miał w piersi! Wrogów swych miłował i osłaniał. Człowieka zaś, który nic mu nie uczynił jedno że miał ładną żonę, skazał na śmierć, na zimno, podstępnie ułożywszy jego zabicie cudzemi rękami. Śród czystych ekstaz wlókł brudny sznur pospolitego grzechu, którym się opasał. Cały w swych psalmach, gdzie albo schlebia Panu by pogrom nieprzyjaciół a bło-