Strona:Respha.pdf/39

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


cierpień przywołany, a był tak miły, tak wdzięcznych oczu, układny i „lisowaty“, że serce Saula do niego się rozchyliło.
Gdy młody pasterz z harfą ukląkł przed tronem Saulowym, król położył rękę na jasnych jego kędziorach i swemi sposępniałemi oczami, w których nieustannie teraz płonęła podejrzliwość, długo patrzył w krynice ócz młodzieńczych, lecz w dziecięco czystem ich przezroczu nic — ani cienia zdrady, ani zawiniętego rąbka jego tajemnicy nie dojrzał, a przecież nie oschła jeszcze na tych wijących się puklach włosów tłustość oliwna od pomazania Samuelowego.
Artysta z bożej łaski, poeta, śpiewak pachnący polem, dziecina jak mawiał o nim Saul, a odważny jak stary wojownik; pasterz co baranka lwu wydarł z paszczęki a niedźwiedzia ułapiwszy za gardło tłukł póki nie zabił; rycerz hardy choć miecza nigdy jeszcze nie przypasał, pancerza wdziać nie umiał ani przyłbicy miedzianej nosić; skromny jak dzieweczka, piękny że o nim by powiedzieć iż „wargi ma jako lilje wypuszczające mirrę ciekącą“ a policzki świeże i pachnące „jak zagonki ziół wonnych“ — oczarował wszystkich na dworze królewskim.
Ten co Jonatanowi koronę miał zabrać zaprzyjaźnił się z tym synem saulowym stokroć czulej, niż by bracią byli. „Spoiła się dusza Jonatano-