Strona:Respha.pdf/29

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


to nazajutrz za wołmi z pola idący, — w sprawach królestw a na wstępie zaraz poczynał sobie tak, jakby nigdy nic innego nie czynił tylko królował.
Zaganiał swe woły z pastw iska gdy doszły go narzekania wysłańców, mających go zawiadomić o najeździe Amonitów i pogróżkach Nachasza.
— Cóż się stało ludowi, że płacze? pytał, a dowiedziawszy się, rozrąbał wołów parę na sztuki, przez tychże posłów rozesłał po wszystkich granicach izraelskich i nakazał mówić: „Ktokolwiek nie wynijdzie za Saulem i za Samuelem, tak się stanie wołom jego“.
Był to pierwszy gest królewski, na który lud wyszedł jak mąż jeden.
Lud był zapalny. Po zwycięztwie wdzięczność, cześć i uwielbienie dla wodza wezbrały lawą. Uczcić go! Przypomniano sobie że na górze Micpa byli tacy, co nim wzgardzili. Wołano więc do Samuela:
— Wydaj nam męże te co Samuelem wzgardzili, pobijemy je.
I znów królewski gest szlachetności i miłosierdzia tego, co na górze Micpa udał że niechętnych nie widzi i nie słyszy.
— Nikt nie będzie zabit, albowiem Pan uczynił miłosierdzie nad Izraelem, — zawołał nie czekając co rzecze Samuel.
Starzec w zadumie pochylił głowę.