Strona:Respha.pdf/257

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


rzekł: Niech będzie światłość. „I widział Bóg światłość, że była dobra“. — Apokalipsa, na stronie ostatniej: „I ukazał mi rzekę czystą wody żywota, jasną, jako kryształ“, niżej zaś: „A kto pragnie, niech przyjdzie; a kto chce, niech bierze wodę żywota darmo“. Ot i wszystko.
Ciemność starsza jest od jasności, złe od dobra. Cóż to jest ciemność? Bezwład materji i ducha, chaos rzeczy nieukształtowanych, żywiołów niekarnych, żądz rozpętanych. — W tej ciemności Bóg zapalił się jasnością. To jest — czem że? Ruchem pokonywającym bezwład, dobrem nienawidzącem zła, pięknem ukształtowanych rzeczy, ładem ich, prawem, karnością, czynem twórczym, zarodzią słońc, prawd, życia.
Ale-ć od tego, że Bóg w ciemności zapalił się jasnością ciemność nie zginęła. Czy gdy w przestworzu rozpali się słońce, bądź w ciemnej izbie zapłonie kaganek — mrok tylko się cofnie. Już po kątach izby cień się tłoczy, a gdy ściany jej, za któremi noc, rozsuniemy, o kilkadziesiąt kroków ledwie widoczne będzie światełko kaganka, a z oddalenia w cale go widać nie będzie.
Nie mniej — ten kaganek gdzieś płonie, jest.
Odkąd Bóg zapłonął jasnością, niem a na świecie mocy, któraby zgasić ją zdołała. Ale możemy