Strona:Respha.pdf/256

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Lecz i do tego punktu doszedłszy, nie miałem jeszcze rozwidnionej drogi. Przedemną wciąż była tajemnica tajemnic — sromotna śmierć żony Lewity. Jeśli to nie była kara, to jakże taka rzecz mogła się stać przed obliczem Pana? Takie zaś posępne trjumfy zła są na każdej karcie historji i na każdym kroku naszego życia. Jakiż więc jest ten Pani czy jest on, skoro przed obliczem jego złe tak wielmożnie się rozpościera?
Gorzki tej tajemnicy jad.
Lecz jest książka dobra, która wszelkie jady zbiera i z ran ludzkich wysysa, o tajemnicach zaś wszelkich powiada, że niema — żadnych, bo prawda od wieków stoi przed nami blizka, naguchna jak dziecię, łatwa, prosta. Biedne te oczy nasze... A to powiada znów ta sama Biblja, którą pisali ludzie, dyktował zaś Bóg. Bo zresztą zawsze tak jest, że człowiekowi zdaje się, iż tworzy, czyni co dobrego, jest zaś rylcem Boga; tylko złe czyni na własną rękę.
Klucz do tajemnicy tajemnic — walki przemocnej zła z dobrem książka ta zawiera w słowach, które są na początku jej i u końca, w pierwszych Genesis i ostatnich Apokalipsy. Trzeba je tylko spiąć klamrą.
Genesis mówi: Ziemia była nieukształtowana i próżna, i ciemność była nad przepaścią. Bóg