Strona:Respha.pdf/208

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wolną i postępową. Nie może odbiegać, musi biedź do Boga. Jedyny to nakaz, którego się słucha, gdyż tkwi on w niej samej i jest jej istotą.
Co my możemy dać dziecku? Obfity i żywy materyał poznania i opowieść o tem, jak myśli i serca ludzkie szukały i gdzie, jak znajdywały Boga. I niech ono sam o idzie do niego. Chcemy mu ułatwić drogą? Prowadźmy dziecko i pod nasiąkłe modlitwą stropy kościelne i pod zielone szumiącego boru sosnowego; idźmy z niem miedzą naszej polskiej wioski, opowiadając mu co przyjdzie na myśl — o królowej Jadwidze i zakonniku z Jasnej Góry; o chłopie, który po obu stronach miedzy zaorał ziemię — i o dalekich w przestrzeni i czasie bojownikach ludzkości. Niech dziecko idzie do Boga przez Ojczyznę, Lud, Ludzkość. Niech je ukocha i życzy im szczęścia. Wtedy zrozumie co jest szczęścia tego warunkiem.
Niech dziecko będzie samym sobą. Może nie raz w życiu będzie dawało siebie, ale to nie uszczupli jego całości. Człowiek winien być niczyim i kiedyś oddać się Bogu cały, bo nie mogą się zawieruszać cząstki Boga i niech on nie szuka rozproszonych...
Oto program — jeśli wogóle potrzebne są programy. Można je pomyśleć tylko jako otwarcie wolnej od przeszkód drogi dla wolnej myśli.