Strona:Respha.pdf/205

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


przedewszystkiem wzmożenie całej swej wewnętrznej akcji, podniesienie ciepłoty, powiększenie wydzielin i t. d. Nie obce są i duszy takie bez obcej pomocy sposoby walki, lecz jej gorączka, to już obłęd lub zbrodnia; wypocić się jej trudniej, gdyż procesy moralne odbywają się w wielkiej głębi. Moja nienawiść może z strachem z niemocy czynu płynącym pomieszana, zatykała wszystkie pory duszy i walka z jadem m usiała mieć przebieg tylko wewnętrzny. Poczęło się zatem niszczenie wnętrza, tkanek duszy.
Coś przesłaniało mi widzenie. Nie widziałem już lipy. Cierpienie moje było zbyt wielkie, by wmieście je mogła dusza drzewa, więc i ja już go nie rozumiałem. — Nie widziałem matki. Gdy mówiłem jej o swym bólu, ona mi mówiła o zasadach, obowiązku, ofierze. Znienawidziłem te słowa. Niech by ciało w jakiej ofierze niszczyć, ale myśli nie wolno, ona powszechna i boska... Przestałem czytać. Za wielki był rozdźwiek między marzeniem a prozą by dotykać książek, które mi były wątkiem marzeń. — Stępiałem. Siedziałem na ostatniej ławie między nieukami, w sąsiedztwie jakichś idjotycznych fizjonomji i drągali, zajętych tylko zbytkami. Pamiętam złośliwą fizjonomję nauczyciela geografji i jego chudy, długi palec, którym mnie w skazuje: „Oto tępa głowa (ołuch carja niebiesnaho)!“ Geografji! A toż kraje, w których on nosa nie pokazał — ja