Strona:Respha.pdf/198

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


największe wrażenie swym talentem, polotem myśli, wspaniałym stylem uczynił na mnie autor „Dziennika pesymisty“ i „Liberum veto“. Powiedziałem sobie, że albo w „Prawdzie” albo nigdzie. Otwarto mi „Prawdę“ i zaczęła się moja „literatura“, czyli wymiana na grosze. Miałem „nowelki“ zawsze za tabakę i za tabakę mam je dzisiaj choć w tej postaci ujrzałem własne płody. — Gdybym umiał borykać się z losem i wziął byka tego za rogi miast przewrócić się i stękać, byłbym dopiął marzenia lat szkolnych i zostałbym przyrodnikiem. Przyglądając się teraz własnemu konterfektowi z owych lat, które o przyszłości stanowić miały, widzę z przykrością taką jakąś słabą niezaradną osobę, bez woli, czemś spętaną i ciągle potykającą się, że — złość mnie na siebie sam ego bierze. A przecież znałem ludzi, którzy o głodzie i chłodzie pokończyli jednak uniwersytety i rozumiałem, że dyletantyzm jest tylko brzęczeniem umysłu, zagrać zaś na nim może tylko wiedza. Gdybym się więcej uczył i wyspecjalizował w jakiejś gałęzi nauki uruchomiłbym więcej cząstek duszy, żyłbym jej pełnią i może wypieścił w niej, wycieplił naprawdę jakiś żywy kiełek, nie ten niuch startego liścia, zawarty w kilku chudych tomikach. Szczerze mówię, że gdybym sam nie był ich autorem nigdybym czytać tego nie chciał. Starannie okurzam w pamięci półeczki, na których przechowuję wspom-