Strona:Respha.pdf/197

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


przestałem uczęszczać tam i pić. Są chwile, co krzyczą. Ta, gdyśmy z starym patrzyli sobie w oczy, wołała: „Obudź się, wstań, idź, bo będzie, zapóźno!“ — Starego z wielkiej sieci pająka wyzwoliła śmierć, mnie co — nie wiem.

∗             ∗

Zacząłem pracę literacką na szpaltach „Prawdy“, około r. 1889[1]. W owym czasie lgnąłem bardzo do spółczesności, z spółczesnych zaś naszych

  1. Trzeba te rzeczy trochę ułożyć w czasie. Szkołę realną w Równem skończyłem w 1883 r. Dwa lata potem zeszło mi na wyszukiwaniu środków do dalszego kształcenia. W r. 1885 wstąpiłem do Instytutu gosp. i leśn. w Puławach, gdzie przebyłem dwa lata (dwójka stale się jakoś powtarza). Choroba i brak środków usuwają mnie ztamtąd. Znów parę lat zmarnowanych. Koło 1888 czy 1889 zaczynam pisać; idzie to dość intensywnie rok czy dwa. Ale literatura nie daje mi utrzymania; następują choroby, bieda i taki stan moralny (w pamiętnym domu Miotełki) iż pisać nie mogłem. W r. 1896 uzyskałem posadę w Komisji Włościańskiej. Do pióra powracam jakoś w 1902, po przerwie z górą dziesięcioletniej i piszę dwa czy trzy lata (czasy spółpracownictwa w „O gniwie”), potem znów przerwa do 1914 r. czyli do chwili opuszczenia posady w Komisji. Słowem w okresie z górą 25-letnim na pracę literacką przypada nie więcej nad 5 — 6 lat. Owocem tego książkowym jest dawniejszych trzy i obecnie przygotowany czwarty tomik własny, trochę tłumaczeń, parę broszur w sprawach włościańskich (niewydanych).