Strona:Respha.pdf/194

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


tulą się rzeczy może mało uświadomione, może tak rozwiewne, że rękami ująć ich nie sposób.

∗             ∗

Dziwne są czasem objawy lgnięcia dusz — jednostronnego. Bywa jednak chwila, że i druga dusza, w punkcie ich przylgnięcia mięknie, rozchyla się i przez m om ent jakiś obie ku sobie promieniują.
Przypominam sobie, iż w złym okresie mego życia, z czasów domu Miotełki, uczęszczałem do jakiejś podrzędnej piwiarni na Podwalu. Zawsze sam. Był tam ciemny kącik mój własny. Bywalcy — jedni i ci sami, o co mi szło głównie; nie lubiłem nowych figur, a z tem i się oswoiłem i one ze mną, więc wzajem mogliśmy o obecności naszej zapominać.
Ów okres wiele miał wspólnego z innym, wcześniejszym, z czasu pierwszej mojej szkoły, o którym bez względu na galimatias chronologiczny — mówić będę na końcu. Tak samo byłem ubezwładniony spojrzeniem jakiegoś gadu; czułem na sobie jego twarde, nieuginające się sploty, a nad głową moją pod jakimś nizkim, przytłaczającym mnie daszkiem wielki pająk rozsnuwał siatkę, umocowując niteczki jej na mojej duszy. Od kufla żądałem by wrócił mi zdolność marzenia, żądałem oparu co by