Strona:Respha.pdf/190

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wydaje mi się białą gołębicą, której płynna dobroć sączy się nieświadomie na podobieństwo żywiołu i pada „jako deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych“, na opoki spieczone, na główkę zgrzanej ptaszyny, na kudły zwierzęcia.
...Unikajmy martwego węzła, w którym skręciło się pytanie — czy jesteśmy dobrzy. Żyjmy jak nakaz wewnętrzny mówi, a tam już ktoś zważy — i może orzecze, że deszcz wiosenny, który nic o swojej dobroci nie wie — jest dobry, człowiek zaś — który ją w sobie rozważa — nie.
Gdy ten punkt — nie na drodze — lecz w sobie samym znalazłem dużo się we mnie uspokoiło.
I tylko dla tego teraz — w tej autobiografii mogę tak mówić o sobie, jakby nie o sobie, bo jest mi własny sąd obojętny — i wasz sąd jest mi obojętny — nieobojętny zaś sąd Boga i pilnie patrzę w zgłoski wewnętrznego nakazu, ufny, że którąś z nich jego własna wyryła dłoń.

∗             ∗

Gdzie jest niezdolność do akcji, tam znaczy się mała jest jej potrzeba wewnętrzna, zaś brak jej lub nikłość musi kompensować się czemś innem. W mnie wyrównywała się pewną zdolnością do przelewania się do cudzej akcji na zewnątrz mnie