Strona:Respha.pdf/174

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


że nasza genetycznie boska twórczość ujawnia się w Czynie. — Czyn płynący z nakazu, tkwiącego w Dobrem, może być tylko dobry. Mówimy jednak również i o złych czynach. Te nie mają przed sobą realnego objektu, bez którego nie można pomyśleć czynu. Dobry czyn czyli poprostu czyn ma przed sobą Dobro, więc rzeczywistość, objekt realny. Zło zaś nie jest rzeczywistością, tylko nieobecnością dobra, przeczeniem, chaosem. Zły czyn zatem jest obłędnem przeciwieniem się dobru, działaniem warjata, ślepca, lub głuchego, istoty niemogącej dojrzeć ani wyczuć rzeczywistości; jest bezsprzecznie widmem strasznem i złowrogiem, ale które rozwiewa się i znika, gdy tylko dobro w pływa tam, gdzie go nie było, gdy w pustkę przeczenia wchodzi twierdzenie i chaos zostaje ukształtowany. Zły czyn jest wyrazem bezwładu, którego uraża ruch i który przenosi niebyt nad ruch, więc sam w sobie nosi zagładę swą. — Tołstojowskiego nieprzeciwienia się złu nie rozumiem. To Dobru nie trzeba się przeciwić; złowrogiemu zaś, krwawemu, ohydnemu widmu trzeba się przeciwić i rozpraszać je całą twórczą potęgą dobra, całym Czynem. Oczywiście złemi środkami posługiwać się on nie może, gdyż sam wtedy staje się chimerą i mogąc być nieśmiertelnym czyn taki umiera znikomie, bezpowrotnie.