Strona:Respha.pdf/17

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


ludu pobierze za jezdnych, oraczy ról swoich i żeńców swego żniwa, córki za służebne i dzięsięcinami nękać będzie.
— Nic to wszystko — byle był nieustraszony i miał lwią dla wrogów paszczękę, byle imię jego echem łoskocząc śród skał, wzbudzało strach w Filistynach. Niech taki będzie — a my mu już damy i syny nasze za jezdnych i oraczy, i córki by mu wonne rzeczy gotowały, i co najlepsze z naszych winnic i oliwnie — odpowiadano mu.
Wzburzyły się w nim wnętrzności od gniewu i szedł po radę do Boga. A Bóg Samuelowy był dziwnie do niego sam ego podobny, jakby się wysnuł z oparów jego marzeń i był stężałą gdzieś w przestrzeni i na tronie niebios osadzoną myślą Samuela, równie — surowy, mściwy, obraźliwy, gniewny, popędliwy, z błyskawicą w oku, gromem w ustach, garścią piorunów w dłoni, rozognionem okiem wypatrujący gdzie i kto wyłamał się z karbów zakonu, kogo i co zdruzgotać. Izraelowi potrzebny był taki bóg i on to, w ciszy nocnej, szeptem gniewnym rozkazy swe Samuelowi podawał. Jakby Samuel w chmurę gromowładną stężały — Samuelowi w postaci ludzkiej...
I oto w przezornej swej mądrości wybór osoby króla zlecił wypadkowi. Kto z dalszych stron dziś pierwszy do miasta wkroczy — będzie królem. Któż