Strona:Respha.pdf/163

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


z biblioteczki „Mrówki“); następne Jeż i Kraszewski. — Chciałbym sobie uprzytomnić co z tych książek, czytanych w latach życia — siódmym, ósmym mogło zostawać w umyśle. Wszystkie te książką czytałem później powtórnie jako rzeczy zgoła nowe Ależ i to trzeba wziąć pod uwagę, że niektóre z nich — jak Biblję, Don Kichota, Mickiewicza, Krasińskiego — odczytywałem i po raz trzeci, czwarty, dziesiąty i może jeszcze przeczytam jako rzeczy poniekąd nowe, bo w nowem przełamaniu myśli widziane. To więc nie dowód by wtedy nic nie zostawało. Przedewszystkiem po każdej książce nawet niezrozumianej, a może najbardziej po niezrozumianej zostawała jakaś tęsknota do jej zrozumienia, t. j. to właśnie co później zniewala wrócić do niej powtórnie — i raz trzeci... Dalej, każda bezwątpienia książka była szpulką, na którą ja sam się nawijałem snując jakieś marzenie. Czy to jest dobrą czy złą stroną w czesnego czytania wszelkich książek, bez wyboru — nie wiem. Marzycielem byłbym i tak, czy z Biblją i Emilem czy bez nich. Jaki cel w zamykaniu furtek i utrudnianiu szukania wątków do marzeń? No, wtrącić muszę, iż łajdackich książek, płodów sprostytuowanej myśli w księgozbiorze rodziców moich nie było i te mi nie zagrażały. A czy sądzicie, iż taki słownik Lindego w rękach dziecka, które zaledwie tom udźwignąć mogło, był przedmio-