Strona:Respha.pdf/150

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


toruje sobie drogę i napotkawszy wystający z ziemi kawałek korzenia wielkiego drzewa mówi: „Jak to dobrze, że drzewa są takie małe i świat tak uproszczony. Zbadam go w ciągu godziny a w ciągu następnej opiszę“.
Miała zdolności pedagogiczne i popularyzatorskie i trochę inklinacji literackiej, nie popartej talentem. Drukiem ogłosiła, około r. 1875, pod pseudonimem Bogumiły, książeczkę p. t. „Kobieta w rodzinie“ — i w pismach nieco artykułów; w rękopisie zostawiła kilka prób spopularyzowania historji polskiej i geografji.
W naszych rozgałęzieniach rodzinnych widzę stryjecznego brata mego ojca — Józefa Brodowskiego, znanego w Warszawie artystę malarza, i rodzonego mej matki — Stanisława Konwickiego. Żałuję, że go nie znałem; zdaje mi się, że w niektórych kierunkach, np. poczucia piękna był on bogaciej od mojej matki uposażonym. Czytałem listy jego do siostry — prześliczne, drgające głęboką wrażliwością artystyczną, bogatem odczuciem piękna w przyrodzie i sztuce. Jako młodzieniec, wyrostek niemal brał udział w powstaniu, wyemigrował potem do Paryża i nigdy już do kraju nie wrócił. Nie mam pewności co było przyczyną tego, czy nie mógł uzyskać pozwolenia na powrót, czy wessał go Paryż. Pisywał stamtąd, pod pseudonimem Stanisława Rów-