Strona:Respha.pdf/139

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


świat zaś roślinny i zwierzęcy jest w rękach człowieka materjałem plastycznym, dającym się urabiać. Nie dość iż dobór naturalny może być zastąpiony sztucznym, możemy nietylko dobierać i utrwalać, lecz nadto wyprowadzać na jaw cechy pożądane, czyli wnieść w ów świat pierwiastki kształcenia i wychowania.
Czy praca w tym kierunku wymagać będzie jakichś od nas ofiar? Nie — gdyż jest w wysokim stopniu ponętną i z chwilą kiedy człowiek w przyrodzie stąpać zacznie nie jak zbój, pogromca i wyzyskiwacz, lecz przyjaciel, opiekun, nauczyciel — otworzy mu ona bezgranicznie piękne perspektywy. — Nie — raz jeszcze, bo nie może być mowy o ofierze jakiejś, gdy idzie o rozrost konieczny i nieunikniony naszego ducha. A rozrost ten zaprawdę jest bezkresnym. Stawiąc swą wolę rozumną i celową w miejscu okrutnych praw walki o byt, już zyska człowiek prerogatywy nieomal boskie. Bóg nie będzie mu zazdrościł, gdyż sam w nim będzie — i może w tedy właśnie ziści się jakieś Marzenie, które Bóg rozsnuł sobie na prapoczątku świata...
Będziemy nad ziszczeniem jego pracowali w ostanim okresie powszechnego budownictwa duchowego, które dalekiem nie jest, poczęło się już i niesie nam Ukojenie. Dymiące, purpurowe fale tego morza krwi,