Strona:Respha.pdf/135

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Mówił mi ktoś: „Nie upieram się przy mięsie, ale gdyby mi powiedziano, że memu choremu dziecku potrzebna jest filiżanka rosołu, ja — com muchy nigdy nie zabił — własnoręcznie zabiję wołu i nie dam sobie przetłomaczyć, żebym miał źle czynić.“ Szkoda. Skoro filiżanki rosołu nie mogę uzyskać bez zabicia, zabić mi zaś nie wolno, więc — filiżanka rosołu nie istnieje, niem a jej śród środków, któremi mogą ratować moje chore dziecko. A czy mogę mu dać filiżankę mleka lub jajko? Nie wiem jak opowie się ludzkość, układając kodeks stosunków ze zwierzętami; sądziłbym, że biorąc mleko w okresie, gdy zwierzę nie karmi swego dziecka i na siebie wzamian wkładając troskę o ich życie, dach, strawę — lub biorąc jajko z warunkiem zapewnienia kurze trwałości jej gatunku i możności zaspokojenia w właściwym czasie potrzeby macierzyństwa — korzystam tylko z wymiany usług. Może się mylę.
Lecz co będzie, gdy lekarz się uprze i powie, że broń Boże nie mleko, nie jajko, lecz potrawka z kury, inaczej — Paweł umrze. A więc — Paweł umrze. Codzień umiera tysiące Pawłów i niema dziury w niebie. Będziemy opłakiwali Pawła; opłacze go jego rodzina, może wielu ludzi, może cała ludzkość, jeśli Paweł był genialnym człowiekiem, ale zapobiedz tem u smutnem u wypadkowi nie spo-