Strona:R. Henryk Savage - Moja oficjalna żona.djvu/49

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


widząc, że ją wiodę pod rękę, zawahał się, rzucił mi spojrzenie nieufne, szepnął parę słów po rosyjsku i zawrócił. Zauważyłem jednak, że z prawdziwą zręcznością kuglarza wsunął kartkę papieru w wyciągniętą dłoń towarzyszki mojej.
— Wiadomość od Dicka? — spytałem. — Więc zna pani, widzę język rosyjski?
— Parę słów! — szepnęła, przebiegając pismo oczyma. Za chwilę wstrząsnął nią dreszcz gwałtowny, co przypisałem chłodowi nocy, a może też wnętrznemu wzburzeniu.
— Złe wieści? — spytałem.
— Tak, od Dicka! — odparła, dzwoniąc zębami. — Zaprowadź mnie pan do sali. Tutaj jest strasznie zimno!
Zdumiony, wprowadziłem ją do przedsionka, gdzie wielki piec kaflowy wydzielał miłe ciepło. Chciałem ją umieścić przy nim, ale dreszcz ustał nagle, zanim jeszcze doszliśmy w obręb promieniowania. Za chwilę sprawiła mi nową niespodziankę, bo podszedłszy do biura spytała niedbale, wyraźnie i głośno, czy nadeszły listy dla pani Arturowej Lenox. Otrzymawszy odpowiedź przeczącą, rzekła spiesznie:
— Pokój na piętrze i kolacja na dwie osoby! — potem uśmiechnąwszy się do mnie, rzekła: — Tak będzie, sądzę, najlepiej! — wbiegła po schodach, ja zaś pospieszyłem za nią, by