Strona:Przemysły.djvu/061

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


DO REPORTERA

Reporterze,
Węszący sensację
W tłumie rojnym
Na ulicy gwarnej,
Lubisz spadające samoloty
Kochasz katastrofy pociągów,
Upaja się dech niespokojny,
Pośpiech serc bijących, jak młoty,
Wypadki dnia,
Przeżycia miasta,
Wszystko przed tobą urasta
Jak niewidziane potwory
Z samego dna,
Wypuszczone z klatki historji.
Reporterze,
Szukający wcielonej zmory,
Pragnący wstrząsu,
Który potrafi przerazić,
Wypadki toczą się w glorji
Niezwykłe i niesłychane!
Kochasz bandytę
Z dwoma brauningami w rękach, —
Kiedy salwami strzela w tłum, — —