Strona:Poznań ostoją myśli polskiej.pdf/8

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    a przedewszystkiem w literaturze zdołała się przechować w promiennej mocy i sile dusza narodu, gorące pragnienie, by Poznań podjął się tej dostojnej misyi i w tym straszliwym odmęcie „walącego się domu“ i „ginącego świata“ podtrzymał zagrożony byt umysłowości polskiej i stał się dla życia duszy narodu prawdziwą „Ostoją“ — Araratem, na którym arka myśli polskiej w spokoju osiąść może“.
    Nie pomnę, by kiedykolwiek głębiej rozradowało się moje serce, jak w chwili, gdym wyczytał te wstępne słowa „Ostoi“, spółki wydawniczej w Poznaniu, „mającej na celu teraz właśnie, kiedy ruch wydawniczy w Królestwie i Galicyi prawie całkiem ustał, dać pisarzom polskim, których twórczość w obecnych warunkach zatamowaną została, możność wydawania ich utworów, przyjść im tem samem z doraźną pomocą materyalną a społeczeństwu polskiemu dostarczyć karmi duchowej, której teraz więcej, niż kiedykolwiek potrzebuje“.
    Zostałem wychowany w najświetniejszych tradycyach życia umysłowego w Poznańskiem, życia, tak bogatego i dostojnego, że się dziś ono wydaje być jakąś przepiękną legendą, onego życia, jakiem żył Poznań między rokiem 1830 a 1850-tym.
    Ś. p. ojciec mój, aczkolwiek był tylko zwykłym nauczycielem ludowym — a po on czas kościół i szkoła tworzyły Jednię i miały całkiem inne znaczenie dla wychowania narodowego, aniżeli dziś, a być księdzem lub nauczycielem znaczyło spełniać przedewszystkiem posłannicze obowiązki narodowe — zajmował się gorąco ruchem umysłowym w Księstwie: w skromnej, ale zasobnej jego biblioteczce było można znaleźć prawie wszystko, co się w Wielkopolsce aż po rok 1870 pojawiło.
    Ta mała książnica więcej mi dała, aniżeli najbogatsze biblioteki Europy.
    Na rocznikach „Przyjaciela Ludu“, wydawanego przez generała Morawskiego w Lesznie, uczyłem się geografii i historyi polskiej, a nieudolne drzeworyty, wyobrażające