Strona:Poznań ostoją myśli polskiej.pdf/39

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.
    37

    tycznego wynalazku w dziedzinie rzemiosł lub przemysłu fabrycznego“.
    I w szkole „pozytywizmu“ i „organicznej pracy“ chowała się to Warszawa tak dzielnie i pojętnie, że M. Konopnicka woła pod rok 1890 w apostrofie do Warszawy, gdy patrzy na to „bezwstydne“ miasto, że chciałaby:

    „Paść z głośnym krzykiem na Twych ulic bruki,
    „I głową o nie tłuc i prosić boga,
    „By Cię chwyciły jakieś nagłe klęski,
    „Albo porwała ciebie wielka trwoga,
    „I wyszedł z Ciebie ten duch męski,
    „Co niegdyś w walce Twoje bruki krwawił
    „I schnął — i Ciebie od podłości zbawił…“

    A Poznańskie?!
    Pozostała tylko „mało z przeszłością naszą obeznana generacja“ przyznaje Dr. Stanisław Karwowski w uwagach nad moim odczytem — cała wielka i święta tradycja poszła w zapomnienie, uśmiechano sie z politowaniem nad snami o potędze i wolności, jak nad dziecinnymi mrzonkami, chorymi fantasmagorjami maniaków. Cały ten „święty ogień“ ekstatycznych uniesień, w niebo bijąca moc ofiarna, tytaniczny rozpęd, który „niemożliwość“ urzeczywistnić pragnął, wszystko to nadludzkie, co nawet zblazowana Europa w Polakach podziwiała, stało się czemś, trącącem parafiańszczyzną, czemś, co wykraczało przeciw „dobremu wychowaniu“ i Polaka wobec Europy jakimś pokracznym „anachronizmem“ czyniło.
    Zwolna jednak zaczęło się Poznańskie budzić pod wpływem warszawskiego „pozytywizmu“, który dość późno, bo dopiero za czasów ostatniej ery panowania Bismarcka tudotąd dotarł, przeszedł on jak „dżumy plama od serca do serca“ i tu właściwy grunt dla siebie znalazł — oczywiście w całkiem odmiennej formie.
    Wyzbył się radykalizmu religijnego, wywrotowych idei „postępowych“, odrzucił wszelkie naukowo-spekula-