Strona:Poznań ostoją myśli polskiej.pdf/23

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.
    21

    I, by zaspokoić tę chuć, woła Raczyński do Mickiewicza: „Pisz jak chcesz, wszystko co chcesz, byle po polsku – będę twoim wydawcą!“ zakłada bezcenną bibliotekę Raczyńskich, zbiera wszystkie drukowane i niedrukowane materyały do dziejów Polski, cały żywot swój poświęca w mnożeniu nieocenionych skarbów, świadczących o naszej przeszłości, któreby już dawno, gdyby nie on, zatracone zostały, wydaje własnym kosztem w kilkunastotomowej publikacyi pamiętniki, listy, archiwalne materyały, kroniki, kodeksy dyplomatyczne – i któżby zliczył niespożyte jego zasługi około piśmiennicwa polskiego!
    Tej chuci poświęca Karol Marcinkowski całe swoje mienie, wszystkie swoje siły, „bo jemu, jak pisze, ani jeść, ani spać, choćby był najciężej zmęczony, nie prędzej smakowało, aż całodzienną pracę ukończył“ – a w zbyt świeżej pamięci żyje w społeczeństwie polskiem ta istnie wielka i natchniona postać, bym się dłużej nad jego zasługami rozwodzić potrzebował i – temu żarliwemu pragnieniu starają się zadosyć uczynić Libelt i Jędrzej Moraczewski urządzaniem publicznych odczytów i zakładaniem nowych czasopism.
    W tej to gorącej atmosferze, niezmiernego ożywienia duchowego, w gorączkowem prawie zainteresowaniu się całego społeczeństwa literaturą, nauką i sztuką powstaje czasopismo „Tygodnik literacki“ a działalność jego, to jedna z najchlubniejszych kart w dziejach piśmiennictwa polskiego.
    Możny, hojny i ofiarny Antoni Woykowski poświęca niemal cały swój majątek, by stworzyć pismo, któreby zdołało zogniskować wszystkie rozproszone siły duchowe polskie, było wyrazem całej współczesnej umysłowości polskiej.
    I istotnie udaje się Woykowskiemu zgromadzić naokoło Tygodnika wszystkie prawie najtęższe siły literackie i naukowe polskie i aż do 1843 roku przez całe