Strona:Poznań ostoją myśli polskiej.pdf/19

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.
    17

    twarde obowiązki, jakie ważność chwili na nie nakładała, w jak całkiem innym rynsztunku niezłomnego hartu, żadnemi klęskami nie dającej się przełamać woli narodu do trwania, do przetrwania wystąpiło ono, aniżeli społeczeństwo polskie pod dwoma innemi zaborami, a raczej ściślej mówiąc: niżeli Warszawa.
    I wypadki listopadowe silniej i głębiej wstrząsły Poznańskiem aniżeli Warszawą. Prawie całe obywatelstwo Wielkopolski wyruszyło na wielki zew z wielką surową powagą, świadomością obowiązków, poczuciem karności i porządku. Już na zewnątrz odbijała się legia poznańska od wszystkich innych.
    „Widziałem, pisze w swoich „pamiętnikach“ Karol Kaczkowski, generał-lekarz sztabu wojsk polskich, legię galicyjską na rosłych, pięknych koniach — cały rynsztunek, konie i żołnierze — kosztowny, bo galonów i ozdób nie żałowano, więc nie dziw, że taka kosztowna formacya dopiero post festum po bitwie ostrołęckiej stanąć była gotowa — widziałem Ci też i inną legię, na którą możne i krzykliwe obstalunki mnogie jej szwadrony zapowiadały, a tymczasem zaledwie w trzysta koni wystąpiła… Legia poznańska zaś była cicha, bez pretensyi, złożona z samych prawie obywateli, którzy z całem przejęciem służbę prostych szeregowców pełnili — a podczas gdy wśród wojska polskiego pod zaborem rosyjskim roiło się od sztabowców, oficerów, od majorów i generałów, których mundury kapały od srebra i złota, cudacznego szamerunku, szlifów, szarf i Bóg wie jakiej pstrokacizny, nosił poważny, surowy i o świętości chwili przeświadczony żołnierz Poznańczyk prosty granatowy surducik z amarantowym kołnierzem, z włóczkowemi szlifami, rzemienny pas, tornister i czapkę, wygodną na głowę — i pod głowę podczas snu.“
    I oczywiście, że takim tylko ludziom żelaznego hartu, surowej karności, żołnierzom, nienawidzącym błyskotek, a zdolnym ponosić ochoczo najcięższe trudy, powierzono