Strona:Poznań ostoją myśli polskiej.pdf/12

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    Po trzech latach istnienia „Przegląd Poznański“, którego redaktor, człowiek o rozległej wiedzy literackiej, o ciętem piórze, wzorowanem na Świętochowskim, pozatem temperament stworzony do walki, zawsze miał otwarte okno na Europę, sromotnie upadł, bo i nawet ten niezbyt radykalny, ani wywrotowy, ale bądź co bądź doskonale redagowany organ postępu i kultury okazał się „niepotrzebnym zbytkiem“ dla społeczeństwa Wielkopolski, dla „zdrowej tężyzny“, szkodliwym kawiorem, niebezpiecznym rozsadnikiem tej jedynej zasady kultury Poznańskiego: „Enrichissez vous“. Bogaćcie się!
    I odtąd Poznańskie skazało się dobrowolnie pod względem kulturalnym na rolę jakiejś biednej oazy wśród obcego narodu, czemś podobnem, czem jest polska Parana w Brazylii, lub Gelsenkirchen w Westfalii. Wyzute doszczętnie z przebogatych tradycyi, wytężone li tylko w kierunku najordynarniejszego utilitaryzmu i amerykańskiego business’u, zadawalało się raz poraz naiwnemi manifestacyjkami narodowemi, odśpiewywaniem kantyczek, urządzaniem ku czci, czy to Kraszewskiego, czy też ostatnio Sienkiewicza naiwnych prowincyonalnych wieczorków wokalno-deklamacyjno-muzykalnych, jałowemi rozprawami nad usterkami językowemi, nie bacząc na to, że w tej zarobkowo-bankowej tężyźnie charakter narodowy coraz więcej się paczył i doszczętnie się wszystkich cech istotnej polskości wyzbywał, a pod wieloma względami ulegał niewolniczo wpływom, duszy polskiej najwięcej obcym i wrogim.
    A wszystko to się działo z zbożnie ku górze wzniesionymi oczyma: „my już bez skargi nie znamy śpiewu!“ i t. d.
    Furda!
    „Ucisk“ był poniekąd na rękę tym ludziom, którzy byli szczęśliwi, że mogąc się uniewinnić „uciskiem“, nie potrzebowali kupić żadnej innej książki, prócz kalendarza, mogli oszczędzić wydatki na potrzeby kulturalne — „ucisk“ stał się wymówką, wytłomaczeniem i rozgrzeszeniem z wszelkich grzechów, ospalstwa, nieuctwa, najwięcej zacofanego