Przejdź do zawartości

Strona:Pogrzeb O. Wacława Nowakowskiego Kurier Krakowski (13 stycznia 1903).pdf/1

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.
Pogrzeb O. Wacława.

Szarzało dopiero na wschodzie, gdy już do kościółka OO. Kapucynów zaczęły zdążać tłumy ludu, gdy na siedmiu ołtarzach poczęły goreć mdłe blaski świec, a głos dzwonków kościelnych co chwila zwiastował rozpoczęcie się nowej mszy świętej.
O godzinie piątej rozpoczęły się nabożeństwa za duszę ojca Wacława, którego zwłoki odprowadzone zostały dziś na miejsce wiecznego spoczynku. Przy wszystkich siedmiu ołtarzach kościoła odprawiały się msze święte aż do godziny jedenastej w południe do chwili, kiedy wreszcie kondukt pogrzebowy wyruszył na cmentarz
Śpiewaną wotywę odprawił O. Maryan, gwardyan zakonu Franciszkanów. Malutki kościółek kapucyński natłoczony był cały czas wiernymi tak, że poprostu przecisnąć się nie było można, a przed furtą kościelną w dziedzińcu i na ulicy tłumy ludu, niezważając na zimno, śnieg i błoto czekały, szepcząc modlitwy, na eksportacyę zwłok zmarłego kapłana...
A zwłoki ojca Wacława, z głową ozdobioną w skromny zielony wieniec, dar przyjaciół, leżały na katafalku, całe przykryte obrazkami świętemi, któremi obsypali go wierni.
Odprawiono ostatnie modlitwy. Kardynał biskup krakowski Puzyna, odśpiewał psalmy żałobne, biskup sufragan, ks. Nowak stanął na czele duchowieństwa. Sokoli w mundu-