Strona:Poezye oryginalne i tłomaczone.djvu/099

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    Znoju się lękam w niedostatku piwa
    I żywych prochów z spiskiego przędziwa,
    A ty zaś jedziesz między grzeczne Niemki,
    Gdzie więcéj niźli z kalendarza Lemki
    Możesz już sobie szczęścia prorokować
    I niż Alkoran swoim obiecować
    Zwykł bisurmanom, zażyjesz rozkoszy.
    Stąd cię téż potym z trudnością wypłoszy
    Tak, że choć poseł wróci do pieczęci,
    Ty w Regensburku zostaniesz z swéj chęci.
    Tam cię dwór carski i Kawalerowie
    I chęć, ułożyć włoski język w głowie
    I przyjąć tryb ten przewoźnego kształtu
    I świat przewąchać, zatrzyma bez gwałtu;
    Więc i toć doda niesmętnéj zabawy,
    Żebyś niemieckie sznurowne postawy
    Nasztychowane brody i powagę,
    Oczy na śrubach i słowa na wagę,
    Rady z zegarka i za kołowrotem
    Wbił sobie w pamięć i za swym powrotem
    Cudzoziemskiemi ucieszył nas żarty
    I Pana, kiedy pokój więc zawarty.
    Powracaj jednak, niech nas czas niedługi
    Stawi obudwu do dworskiéj posługi,
    Któréj ja, chociaż dwór kładę tak tanie,
    Nie zganię sobie ani tobie, Janie.



    61. Do Stanisława Morsztyna Rotmistrza JKMości.

    Powiedz mi, bracie, boś ty zwiedział smaki
    Trunków i napój piłeś nie jednaki,
    Piłeś wraz ze mną to, co Francuz daje,
    Przyrumienione tylko wino d’Aie,
    Piłeś burgunskiéj prasy potok z Bony,
    I Anżuł biały i Burdo czerwony,
    I nie francuskie jakoby jagody,
    Słodki frontignac niecierpiący wody;
    I co nie gardzi taką mieszaniną
    Orleans, bitną pamiętny dziewczyną.
    I prowinckiego marsyliskie tłoku;
    I od Narbony wina z Laguedoku.
    Umiesz w niemieckich winach zażyć braku,
    Wiesz, że najlepsze ryńskie z Bacharaku,