Strona:Poezye cz. 2 (Antoni Lange).djvu/195

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Tak narodziła się arfa.
I liczne minęły stulecia
Świat powielekroć się zmieniał i arfa zmieniała z nim razem,
Ale na zawsze w niej łuk — tajemniczo ukryty spoczywa.

Błogosławiona bądź, arfo! o siostro i córo świetlana
Łuku z cięciwą napiętą, gdy ramię napręża go silne.
Z strzał jego złotych poświstem — płynęłaś ty zawsze wespoły:
Byłaś mu wiatru powiewem i — słupem ognistym na drodze —
Byłaś latarnią śród burz — i na ucztach kielichem nektaru.
Błogosławiona bądź, arfo! i tyś błogosławion, o łuku!
Czynem ognistym był łuk, a zaś arfa do czynu wezwaniem.
Łuk — jako wicher i grom — leciał arfy marzenia wypełniać,
Arfa zaś łuk opiewała na chwałę i cześć i wspomnienie.
Aż-ci w przeciwne dwie strony — rozeszły się dzisiaj łuk z arfą,
I jako obce dwa duchy — po ciemnych dziś błądzą manowcach —
I zapomniały się wzajem — i próżno szukają się wzajem —
Bo pordzewiały arf struny — i łuku omdlała cięciwa —
Piękno zamarło na ziemi — i czyny zamarły i pieśni:
Życie zamarło i duch — przygnębiony zamiera z tęsknoty.

*
O, gdyby powstał nanowo z mogiły swej dziki myśliwiec
I gdyby stanął twarz w twarz — z pokoleniem dzisiejszem człowieka,
Pewnieby zadrgał w nim ból i nad karlim zawołałby wnukiem:
O arfo, kiedyż ty znowu, o kiedyż odrodzisz się łukiem!