Strona:Poezye cz. 2 (Antoni Lange).djvu/121

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


A tam było dwoje drzewa:
Jedno drzewo jaworowe,
Drugie drzewo kalinowe,
Między niemi biały kamień,
I wędrownik usiadł na nim.
Usiadł na nim, przypomina:
Ach, kalina, ach dziewczyna!

Zakładajcie kare konie,
Lećcie z niemi na kraj świata:
Poszukajcie, w której stronie,
Moje młode znikły lata!
Zakładajcie złote konie,
Lećcie, gońcie, hej po moście,
Hej, po lesie, po zagonie,
Moich młodych lat radoście!
Moje lata, moje młode,
W bujnych wiatrach się rozwiały,
Popłynęły w bystrą wodę,
W mgłach wilgotnych popękały.
Zaprzęgajcie, zakładajcie,
Młode lata mi oddajcie!
*     *     *
Oj, nie wrócą nazad wody,
Nie powróci już wiek młody;
Nie powróci ta godzina,
Gdy matula strzegła syna,
Strzegła, strzegła, kołysała,
Od złych losów zamawiała: