Strona:Poezye cz. 1 (Antoni Lange).djvu/221

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Niech żyje Wicher! niech żyje Wicher! Jest to najznakomitsza osoba wieku!
Ale damy, postrojone w sukniach błękitnych, mówiły:
— Nieprawda! Wicher jest znakomitą osobą, ale Graf znakomitszą!
I sprzeczali się panowie i panie, kto jest większy: Graf czy Wicher — ale inne damy w sukniach różowych, mówiły:
— Nie! najznakomitszą dziś osobą jest Salto — największy linoskok na świecie.
Tymczasem ukazał się piękny pan, o łagodnej twarzy — i wszystkie oczy zwróciły się ku niemu. Był to wielki jeden pisarz, który odkrył prawdę, że o dwunastej godzinie bywa południe, i już pięćdziesiąt książek o tem ogłosił.
A naokoło niego było dwunastu heroldów, którzy wołali:
— Ten jest nasz największy i najznakomitszy! Ten jest nasz sławny, nasz wiekopomny, nasz nieśmiertelny!...
A za nimi inni wołali: Wielki — wielki! i okazało się, że jest on większy od Salta, od Grafa i nawet od konia. I niewiasty obrzuciły pisarza bukietami fijołków.
A wtem do jednego z heroldów jego sławy przybliżył się człowiek obcy i milcząco włożył mu w rękę garść złota — i pokazał na siebie. Ów zaś chwilę pogadał z resztą heroldów i ręce im tajemniczo podawał — i wnet heroldowie opuścili tamtego pisarza — i obcego człowieka otoczyli, wołając:
— Ten jest największy — nie zaś ów!
A był to inny pisarz, który już czterdzieści książek o tem ogłosił, że panny za mąż powinny wychodzić...
I wszyscy zawołali:
— Precz z tamtym! Ten jest największy!
Tak walczyli ze sobą dwa króle Miernoty, ale wnet