Strona:Poezye cz. 1 (Antoni Lange).djvu/189

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Znikły tęcze — zorze — świty,
I zapadły ziemskie byty
W grób żywiołów — w proch popiołów —
W bezpotomny — nędzny pył.
Wysechł jeziór błękit srebrny,
Zamilkł lasów szum gędziebny,
Zamilkł ptaków chór podniebny,
Zamilkł bój duchowych sił.

Gdzie są wyspy — lądy — morza,
Szczyty górskie — rzeczne łoża,
Gdzie są bory — gdzie potwory,
Które żyły wśród ich puszcz?
Gdzie świetlane duchów wzroki,
Gdzie są mędrce a proroki,
Gdzie Synaju szczyt wysoki,
Gdzie ognisty Boga kuszcz?

Gdzie są duchy te potężne,
Co sięgały w niebosiężne,
Nieujęte — w cień zaklęte
Tajemnicy wiecznej mgły?
Gdzie są te Prometeusze,
Męczenników wielkie dusze —
Prawd nie syte genijusze,
Co po gromy szły jak lwy?

Gdzie jutrzenki są majowe,
Usta dziewic purpurowe?
Gdzie uśmiechy — win kielichy,
Pocałunków słodki czar?
Marmurowe kolumnady,
Gdzie posągi? gdzie Iliady?
Trubadurów gdzie ballady?
Szczebiotliwej dziatwy gwar?