Strona:Poezye cz. 1 (Antoni Lange).djvu/165

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Słowo, czy tyś jest Bogiem? Czy ten, coby
Skróś poznał wszystkie tajemnice słowa,
Mógłby z nicestwa wywoływać globy
I tak panować światu jak Jehowa?
Choć bój to straszny — choć to myśl dręcząca —
Że niedosiężna jest ludziom ta droga —
Duch niezwalczony dąży wciąż do słońca.
Poznanie słowa — to poznanie Boga!


XV.

O Słowo, które jesteś we Wszechbycie,
W pozorach zjawisk rozlane dla oka,
Świeć się twe imię! Opromień nam życie,
I daj nam wieku naszego proroka!
Przyjdź twojej prawdy najwyższe królestwo,
Wszechobjawiona stań się twoja wola —
Pokój na każde ludzkie zlej jestestwo,
Niechaj każdemu błyśnie dobra dola.
Daj nam poznanie wszystkich praw natury,
Byśmy codziennym nakarmieni chlebem —
Nie znali walki o jadło ponurej
I wciąż za twojem mogli dążyć niebem.
A tak wciąż wyżsi potęgą duchową —
Ucieleśniali twoje królowanie —
Raj odzyskany, w którym jedno słowo
Panuje — Miłość. Tak niechaj się stanie!

Warszawa. W listopadzie 1891 r.