Strona:Poezye cz. 1 (Antoni Lange).djvu/019

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Szumią — szumią — szumią drzewa
W różne jęki — w różne tony,
Każdy liść inaczej śpiewa,
Różne szumy z różnej strony.

Słuchaj, co to za kantata!
Te adagia, pianta, larga,
Dolorosa i irata:
Szmer — i szept — i łza — i skarga!

Szumią — szumią — szumią drzewa —
Różne szumy z różnej strony,
Wszystkich szumów dźwięk się zlewa
W chór jedyny — nieskończony.

Wszystko w jeden chór się zlewa —
W cichych skarg i łez symfonię —
Powiedz, o czem szumią drzewa?
O czem, powiedz, stary klonie!


VIII.

Stary klon mi odpowiada,
„Minął — minął czas uniesień —
Mgła osiada — liść opada
Idzie jesień! idzie jesień!”

— „Jesień już? Lecz nie w naturze —
Chyba tylko w mojem sercu!
Lato jeszcze na lazurze —
I na kwietnych łąk kobiercu!...

Stary klon mi na to rzecze:
— „Jesień — jesień niedaleka —