Strona:Poezye T. 2.djvu/139

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


We dnie miesiąc, gwiazdy będą się świeciły,
Kiedy ku mnie przyjdzie mój kochanek miły.

Prędzej gniazdko zlepi jaskółka na hali,
Niż się moje serce Janiczka odżali.

Prędzej, skowroneczku, siądziesz na jeziorze,
Niż mię Jaś przytuli ku sobie w komorze.

Kwitnie biała lilja, kwitnie majeranek,
Ale darmo więdnie mój zielony wianek.

Srebrzy mi się siano na stodole świeże,
Łzamim je srebrzyła, sama na niem leżę.

Nie będę ja w ślubnej chodziła sukience,
Nie pierścionka mi trza, ale krzyżyk w ręce.

Nie ściel mi matusiu łóżeczka na dwoje:
Drewniana trumienka będzie łóżko moje.

Sama se weń legnę i więcej nie wstanę,
Zginę, jak te róże z krzaka oderwane.

Panienko najświętsza, czyś zaniewidziała,
Coś mi mego Jasia biedzie zabrać dała?«...