Strona:Poezye Ludwika Kondratowicza tom V-VI.djvu/541

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Z nich jednakowa i cześć, i ozdoba,
Jednakim kształtem każdy się zieleni,
Zarówno podpór potrzebują oba.
Winograd liście na wiązce obwija,
Do chmielu służy leszczyna, co w borze;
Winograd wicią mocują do kija,
I chmiel bez tyczki ostać się nie może.
Chmiel i winograd jednako się pienią,
Każdy z korzonków rozmnażany bywa;
Zbiór winogradu przychodzi jesienią,
I chmielna szyszka wtedy się obrywa.
Wino umysły napawa weselem,
I krąży głowę Bachowej czeladzi;
Nie gorzej z naszym powodzi się chmielem,
Sarmackie zielsko zarówno oczadzi.
Pijaństwo, zjęte węzły braterskiemi
Panuje krajom i dodawa chluby;
Każdy wychwala owoce swej ziemi:
My nasze piwo, Grek swoje Cekuby.
Z winnego kraju śpiewak Iliady
Opiał swe wino pod niebieskie sfery;
A chmielny kufel halickiej biesiady
Bierze początek z Bacha i Cerery.
Na cześć Neptuna wlej wodę z potoku,
A będzie napój wdzięczy dla żniwiarzy;
Lecz jakieś bóstwo w złośliwym widoku
Z darów Cerery truciznę nam warzy.


XXIII.

Nie wiem zaiste, kto w pierwszej osnowie
Ognisty napój wymyślił z gorzelnie?
Kto jest ów zbrodniarz i jako się zowie? —
By go przeklęctwu oddać nieśmiertelnie.
Przebóg! nie z Rusi ta zaraza roście,
Nie znano w wioskach takowej niedoli;
Chyba bogaty w chorobie lub poście
Zażył kropelkę orzeźwieniu gwoli.