Strona:Poezye Ludwika Kondratowicza tom V-VI.djvu/515

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


W świętą karbonę złożyła niewiasta
Drobny szelążek solimskiego miasta;
Przy szczupłym darze spodobałeś, Chryste,
Serce żarzyste.

Podobnem sercem, zacne senatory,
Przyjmnijcie piosnkę, jako hołd pokory:
Nie gardzi Chrystus, ni królowie ziemi
Dary szczupłemi!




ZIEMIE CZERWONEJ RUSI.
(ROXOLANIA).



Si canimus silvas, silvae sunt consule dignae.
Virgilius.
Dicite Russorum felicia pascua, Musae,
Et fortunati rura beata soli...
I.

Opiejcie, muzy, halickie pastwiska!
I szczęsne wioski odwiedzić się godzi,
Gdzie święte pole kłosami połyska,
Gdzie plon rolniczej pracy nie zawodzi.
Nie pomijajcie lasów i dąbrowy,
Bo z nich bogactwo rozchodzi się wszędzie,
Tu w piersiach dębów złożon plastr miodowy,
A na gałęziach rzęsiste żołędzie.
Niech wszystkie miasta wasza pieśń wylicza,
Kędy San rzeka krętym wężem rznie się:
Piejcie gród Lwowski, zwyczaje Halicza,
Trzody, co błądzą, po łąkach i lesie;
Opiejcie Zamość, gdzie na wasze imię
Wysokie mury do nieba się wznoszą;
Krzepkie świątynie, i baszty olbrzymie,
I piękne domy opiejcie z rozkoszą.
Jeśli gdzie zbłądzę z pieśniami mojemi,