Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/89

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Jak pasie dobry pasterz uwełnione trzody[1],
Szuka im ziół najzdrowszych i ciekącej wody;
Znachodzi zgubną, z gęstwin wyprowadza błędną,
We dnie i w nocy pieczą darzy je niezbędną,
Młode jagnie swém łoném od burzy osłoni,
Ogrzewa własném ciepłém i karmi z swej dłoni:
Tak najlepszego Ojca całą zajmą pieczę[2],
Wieki zaraz płynące i rody człowiecze.
Ludy przeciwko ludóm już się nie uzbroją[3],
Nie przyniosą Rycerze na plac zemstę swoją,
Pola nie błysną światłem ludożerczej stali,
Odgłos mosiężnej trąby gniewem nie zapali,
Na ostre kosy skrzywią niepotrzebne piki,
I z szerokich pałaszy pokują radlniki.

  1. Jzajasza XL 11.
  2. Jzajasza IX 6.
  3. Jzajasza II 4.