Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/87

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.



Prędzej płyń czasie — błyskaj spodziewany świcie!
Pragniony Synu Nieba! zaczynaj już życie.
Patrz jak wieńce wiosenne balsamicznej woni,
Najszczęsliwsza natura niesie ci na dłoni[1];
Patrzaj jak Liban karkiem kłania się wysokim,
Jak się odwieczne lasy cieszą pod obłokiem;
Patrz jak pachnąca chmura z Saronu powstaje,
Karmel napełnia wonią święte niebios kraje!
Słuchaj jak głos wesoły, na puszczy przemawia,
Gotujcie drogi! oto Bóg! Bóg się objawia[2]!
Bóg! Bóg! dziką harmonią wzgórki powtarzały,
Bliskość Boga najtwardsze ogłosiły skały!
Ziemio! z schylonych niebios przyjm Pana natury,
Podnieście się doliny, uchylcie się góry!

  1. Jzajasza XXXV 2.
  2. Jzajasza XI 3. 4.