Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/86

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Porwany w wielką otchłań przyszłości, bard głosi,
Dziewica pocznie — Syna Dziewica już nosi!
Nowa gałęź wyrasta z Jessego korzenia[1],
Kwiat jej Niebo obdarza, wonią pełną tchnienia;
Wieczny duch, skryty w liściach opieki użycza,
Na jej wierzch Gołębica spadnie tajemnicza.
Krzepcie ją balsamicznym nektarem, niebiosy[2],
Wsłodkiej cichości żywne na nią, lejcie rosy!
Wcieniach jej nędzarz, chory, drugie znajdą życie[3],
Ochłodę w wrzących spiekach od burzy okrycie.
Zbrodnie, i zdrady, smucić przestaną naturę,
Wrócona Sprawiedliwość wzniesie cyrkiel wgórę[4];
Pokój z roszczką oliwną światami zawładnie,
W białych szatach Niewinność z górnych siedlisk spadnie.

  1. Jzajasza XI 1.
  2. Jzajasza XIV 8.
  3. Jzajasza XXV 4.
  4. Jzajasza IX 7.