Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/82

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Polem, o tej własnie chwili,
Z drogą małżonką szedł mąż nieodstępny,
Oni wesołą pieśnią łagodzili,
Obawę nocy posępnej.
Skoro ich dzwonu doleciały dzwięki,
Przeżegnali się... scisnęli się mocno,
I zasmuceni, tak ręka do ręki
Poszli — I ten dzwięk skrył się w ciszę nocną.

KONIEC.