Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/72

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Lecz balsam nocy mi nadał,
Pierwsze uczucia i tchnienie,
Wzniosłem niesmiałe wejrzenie,
Wzrok mój jako dawniej władał;
Świat był cichy, skryty mgłami,
Xiężyc w tumanie się mieścił;
Czasem na grobach, trawkami,
Północny wietrzyk szeleścił.

XI.

Wstałem — szybkiemi krokami,
Chodziłem po tém ustroniu,
Wtém widzę między krzakami,
Ktoś dąży ku mnie na koniu.
Patrzę — zabójca to syna i żony!
Ojcze ten traf przeznaczony!