Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/53

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ale już osłabł — złoża się nie zwleka,
I wboleściach śmierci czeka.

III.

Przed nim z słodyczą wejrzenia,
Trzymał Przeor krzyż Zbawienia,
I często łzą lice rosił;
Chory sczerwieniał; drzał cały;
Dwakroć na łożu się wznosił,
Dwakroć s piersi głos dobywał,
I słowa w ustach omdlały:
Groznie — dziko się wpatrywał.
Zwyciężył trwogę grobową,
Zebrał w sobie siłę nową,
Za rękę kapłana złowił,
I tak mówił.