Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/44

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


XII.

Widzicie ten kościołek na pochyłej górze,
I te mogiłki zmarłych przy pobocznym murze,
Patrzcie na opiekuńczy krzyżyk tej mogiły,
Nad nim fale gałęzi, świrki rostoczyły;
To grób Julii — klęczący ten mnich na mogile,
Siwy jak gołąb — wsparta dłoń na kija sile,
Oko ma w niebie, w ustach szeptanie pacierzy,
W rysach smutek s powagą — To Chmielnicki Jerzy.
Inne żądze co w wierzchu serc ludzkich mieszkają,
Słabe jako mdły zefir, prędko ucichają;
Lecz pierwsza miłość, nieba nieodrodna córa,
Wierna, niezmienna, działa jak wielka natura.