Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/42

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


„Srebrem mém, trakt do Krymskich usypałbym granic,
„Mam klejnoty, mam wszystko — bez niej wszystko na nic.
„Nie wylejesz mi kwiatów, ty ziemio jałowa!
„Witam ciebie pustynio“ te ostatnie słowa.

XI.

Ow Jerzy co przed chwilą podzwignąłby skałę,
Szedł słaby, niedołężny, jako dziecię małe.
Pałasz dotąd towarzysz wierny jego kroku,
Ow przyjaciel serdeczny, nie był już przy boku.
W oczach gdzie w przód blask świecił zwycięstwa i chwały
Teraz łza — wiatry z włosem na głowie igrały.
Sunął się; często kroki niepewne cofając.
Mały Filonek rzeki nadbrzeżem pełzając,
Spadzistą ziemię, łzami kroplistemi rosił,
I wewnętrzny ból serca jęczeniami głosił;