Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/40

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


„Julija ciebie czciła karać cię nie mogę“
Stary kapłan najmniejszą niepokazał trwogę,
Stał nieporuszony, w ziemię oczyma utonął,
I s kaptura jak zgrobu te słowa wyzionął:
„Bóg rządzi życiem mojem, za nie nie dziękuję,
„Juliiś losu nieznał, mocno cię żałuję,
„Kochałeś silnie; miałeś wzajemność płomieni,
„Lecz ona do zakonnych przeznaczona cieni.
„Gdy jej matkę rodzącą dręczył ból męczeński,
„Ojciec w świątyni, żywot zaprzysiągł panieński.
„Tak, w klasztornej pustyni następnego lata,
„Myśl o Bogu miała ją odgrodzić od świata.
„Jam powiedział jej losów tajemnicę ciemną,
„Ona śmierć swą męczeńską zakryła przede mną“.