Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/39

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Po tych słowach w wód tonie z zapędem się ciska,
A głębina daleko falami rospryska. —

IX.

Natychmiast drzący giermek bieży do świątyni,
I Jerzemu niedoli wierny obraz czyni.
Kajetan rzekł, miał wczoraj z nią długie rozmowy,
Xiędza to msciwe rady, przysiądzbym gotowy.
Jerzy załamał ręce, a w serca goryczy,
Lejąc łzy rzewne jako raniony lew ryczy.
Roskazał Kajetana przywołać — „Kapłanie,
„Wiedziałeś?“ — tu głos silne przytłumiło łkanie.
Już kozactwo rwało się uczynić ofiarę,
„Stójcie rzekł hetman — Xięże zasłużyłeś karę.
„Gdybym na tych bojaków okiem mojem skinął,
„Jak ostatni złoczyńca w męczarniach byś zginął.