Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/37

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Dzisiaj hojność i sztuka przez starania swoje,
Cztery wieki płynące zmieniła napoje;
Jeden lew sączył zdrojem zaprawione wódki,
A drugi z woniejących malin napój słodki.
Rzęsnemi oświecono lampami świątynię,
Lud obrzędu ciekawy jako woda płynie;
Szeregiem zasłużonych otoczon rycerzy,
Wbogatych szatach wchodzi do świątyni Jerzy.
Na twarzy poznaczonej pałasza razami,
Nadzieja i szczęsliwość świecą promieniami.
Czeka z niecierpliwością — kosztowne pierscienie,
Wspólnego szczęścia, wspólnej wiary zaręczenie,
Które kapłan za chwilę świętą wodą zrosi,
Szczeliwy! już je teraz na swym palcu nosi;
Ilekroć je do ciała swej ręki przyciska,
S każdej żyłeczki serca krew silniej wytryska.