Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/203

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Owca dobra lecz słaba, kobieta tak rzekę,
Często się udawała pod konia opiekę;
Koń też dla niej łask nie szczędził;
Raz pies chiał ją uskubnąć, psa nogą odpędził.
Napasłszy się kiedyś w chłodzie,
Legli przy ciekącej wodzie.
Owca z natury swej czuła,
Przed koniem skargi na człeka rozwodzi,
Ach! rzekła czy też się godzi,
By ta istota tyle nam cierpień nasnuła.
Płakałam dni kilka,
Na srogiego wilka;
Patrz oto w tym bagnie,
Zdusił lube jagnię,
Wilk krwawy, prawda, mleka jednak nie wypija,
Człek bierze wełnę, pije mleko, nas zabija.